Od ostatniego wpisu byliśmy chyba u wszystkich lekarzy zasługujących na to aby zgadali Mateuszka a ich wynik badania uznać za wiarygodny ( no może oprócz jednego ). Oczywiście na koniec jeszcze jedna wizyta u najbardziej wiarygodnego lekarza, mianowicie Pani Doktor Odyniec. "Wszyscy jak jeden mąż/żona" twierdzą że kaszel Mateuszka nie ma związku z mukowiscydozą a z panującą pogodą a tym samym zbytnim nawilżeniem jego pokoiku co wiąże się obecnie z podawaniem syropu rozluźniającego i stąd niby ten kaszel. Jak się domyślacie wszystkim domownikom ta diagnoza wystarcza i ich przekonuje oprócz jednego?………… UWAGA KONKURS ( odpowiedź na to pytanie: Kto jest tym domownikiem ?, proszę wysyłać na mój adres e-mail….za prawidłową odpowiedź …..nagroda. Jednodniowy wyjazd do chłodnej Tunezji…….. ).
Martwi mnie ten jego kaszel i …………..
to bardzo bo jest naprawdę częsty i czasami intensywny. Wszyscy twierdzą że niedługo przejdzie ale co z tego..mnie i tak to nie daje spokoju. Wiem…….wiem ….mam zmienić lekarza…..wiem….. Może bym i zmienił ale ja im nie ufam, po prostu nie ufam. Po tym co zobaczyłem w Szpitalu Reumatologiczny w Sopocie…….."jak to wszytko sięga dna" . Lekarzem prowadzącym i opiekunem naszego piętra była i zapewne jest dalej Doktor która na co dzień jest również orzecznikiem ZUS w Gdyni. Czy ktoś widział lub spotkał orzecznika ZUS, który mógłby być jednocześnie normalnym, obiektywnym….. (e tam zaraz normalnym ……….. ) lekarzem w teoretycznie normalnym szpitalu. Przecież ten o to lekarze miał problemy aby być normalnie miłym. Żebyście widzieli mój wypis i co tam jest powypisywane……………szkoda nerwów. Dlatego po tylu latach kontaktów z przeróżnymi lekarzami, straciłem do nich prawie całkwicie zaufanie. To oni powinni zacząć pomagać sobie nawzajem a potem leczyć ludzi ale jak mogą sobie nawzajem pomagać skoro tak ciężko o normalnego lekarza? Czy dalej uważacie że powinienem zwrócić się do nich z prośba o pomoc?
Jak zwykle odszedłem od tematu, choć widzę ja widzę związek…….ok.
Kończy się urlop babci Mateuszka, podczas którego planowaliśmy kilka wyjazdów z Mateo, między innymi do oliwskiego ZOO,na plażę do Sopot, choć ja osobiście Sopotu to mam powyżej uszu, ale z Mateo chętnie byśmy pojechali i co i znowu nic. Wpierw upały, teraz pada deszcz i do tego koniec miesiąca, koniec pieniędzy, choć muszę dodać że te ostatnie dziwnie kończą się dużo, dużo wcześniej……..dlaczego, czyżbyśmy byli tak rozrzutni ?. Pozostał jeszcze ostatni tydzień podczas którego moglibyśmy wspólnie gdzieś się pojechać. Mateuszek bardzo , bardzo lubi takie wspólne wypady za miasto……….zobaczymy jak zawsze czekamy co przyniesie następny dzień….a nóż będzie lepiej i radośniej ?
Moi drodzy cały czas czekamy na przesłanie aktualnych dokumentów sądowych przez Fundację "Matio" do Allegro abym mógł znowu na rok rozpocząć prowadzenie aukcji charytatywnych celem pomocy naszemu Mateuszkowi. Trochę to już za długo trwa, ale wierzę że ludzie Fundacji Matio robią co mogą ( zdążyli to udowodnić podczas pomocy w załatwianiu klimatyzatora ) a Sąd, skąd mają nadejść aktualne dane . KRS i inne………ma wszystko gdzieś………mają zawsze czas.
Jak widzicie tak wyglądają nasze wakacje…………siedzimy praktycznie w mieszkaniu, marząc o jakichś wspólnych, już nie powiem wczasach ale wypadach za miasto. Może jak co roku, uda nam się w ……. przyszłym roku?
Czekam/ czekamy chyba jak wszyscy związani w jakikolwiek z tą potworną chorobą, że już, już niedługo naprawdę nastąpi jakiś przełom i pojawi się lek aby załatwić tę "mukojedzę"
. Bardzo często patrząc na radosnego uśmiechniętego, pełnego wiary w nas, że jesteśmy wstanie ochronić go przed wszystkimi zagrożeniami, myślę sobie : Boże, kiedy, kiedy odwołasz wyrok na Mateuszka i inne niczemu niewinne dzieciaczki i ich rodziny i pozwolisz naukowcom na wynalezieni skutecznego leku, który przynajmniej nie ograniczałby ich okresu życia. Kiedy ten cud nastąpi? Muszę i chcę wierzyć że już niedługo…….
Pozdrawiam serdecznie.
Popularity: 1%














Jeden komentarz to “A Mateusz wciąż kaszle…..”